piątek, 13 maja 2011

Móżg mi pierdnął #2

Poniedziałek rano, apteka. Zaspany tak, że nie umiem odróżnić dupy od nie dupy. Znajomy aptekarz. Chyba miał ciężką noc, bo wygląda na równie kumatego jak ja. Biorę "to co zwykle", podaję hajs, ziom chowa do kasy.

Z boku aptekarka rży aż jej z nosa leci.
 
Wysilam mózg, próbując dojść powodu jej rozbawienia. Jest ciężko... ale mam.
 - Ej, czy ja powiedziałem do ciebie "poproszę marlboro light-y"?
Ziomek skupia umysł podobnie jak ja. Widzę jak mu się z wysiłku brwi marszczą. Kiwa głową.
To będzie ciężki dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz