wtorek, 24 maja 2011

Zapiski zbrodniarza, czyli Profesor Jedna Noga atakuje

Razu pewnego (kiedy dokładnie, nie pomnę), zdarzyło mi się wypaść zza zakrętu przy Landzie i napotkać pewnego staruszka. Osobnik ów podążał w tym samym kierunku, wektor swej podróży miawszy nawet długości podobnej, lecz zwrotu przeciwnego.

Kto cokolwiek ze szkoły podstawowej pamięta, szybko porachuje, że zdarzenie to musiało się zakończyć nagłym dość spotkaniem, które ku uciesze mojej, a konsternacji gawiedzi, zaowocowało ze strony staruszka gromkim:

"Jak się nie ma nogi, to się nie chodzi!"

wtorek, 17 maja 2011

Kochany Empik

Mail o godzinie 16:04
Szanowny Kliencie,
bardzo dziękujemy za skorzystanie z oferty Sklepu Internetowego empik.com
oraz za odbiór produktów z wysyłki  o numerze xxxxxx z Salonu empik.

Mail o godzinie 16:40
Serdecznie zapraszamy po odbiór zamówienia empik.com
numer xxxxxx zawierającego grę "Wiedźmin 2. Zabójcy królów" do salonu empik.
Zamówienie to możecie Państwo zakupić z 10 zł rabatem.


Chyba już bym wolał maila "lol, frajerze, jakbyś sie tak nie śpieszył, to byś dostał zniżkie, ueeeeeee".

piątek, 13 maja 2011

Móżg mi pierdnął #2

Poniedziałek rano, apteka. Zaspany tak, że nie umiem odróżnić dupy od nie dupy. Znajomy aptekarz. Chyba miał ciężką noc, bo wygląda na równie kumatego jak ja. Biorę "to co zwykle", podaję hajs, ziom chowa do kasy.

Z boku aptekarka rży aż jej z nosa leci.
 
Wysilam mózg, próbując dojść powodu jej rozbawienia. Jest ciężko... ale mam.
 - Ej, czy ja powiedziałem do ciebie "poproszę marlboro light-y"?
Ziomek skupia umysł podobnie jak ja. Widzę jak mu się z wysiłku brwi marszczą. Kiwa głową.
To będzie ciężki dzień.

środa, 11 maja 2011

Jak zrobić w wała całą Polskę i zarobić grubą kasę

Problem mam straszny. Wymyśliłem, że zarobię pieniądze na sprzedawaniu wody z cukrem i nie wiem jak.
- To może jako lekarstwo?
- A nie ma jakiejś ustawy, która tego zabrania?
- Jest. Ustawa „Prawo farmaceutyczne” (Dz. U. nr 126, 113 i 141, poz. 1381, 984 i 1181). Ale jak doczytasz ją do końca, to zobaczysz, że nie tyle zabrania, co... hm. "Ułatwia" jest tu odpowiednim określeniem.

Ot, taki śmieszny kawałek prawa, która nakazuje stosowanie bardzo rygorystycznych procedur przy wprowadzaniu leków na rynek polski. Mówi on, między innymi, że do obrotu nie dopuszcza się leków przeterminowanych, fałszywych, nieskutecznych itd. itp. Nieskutecznych, ta...


To jak ja mam sprzedać mój cukier z wodą oraz autolizatem wątroby kaczki berberyjskiej (hre, hre)?
O, chwila. Tu jest ciekawy kawałek, artykuł 21 - leki "nie posiadające dowodów skuteczności terapeutycznej" (mm... to moje, czytamy dalej) należy wprowadzać do obrotu w sposób uproszczony. Pomijając kluczowe procedury kontrolne. BINGO!

Hm... zaraz... chyba muszę coś dołączyć do wniosku o dopuszczenie mojej magicznej mikstury do obrotu."Opis procesu wytwarzania, w tym opis sposobu rozcieńczania i dynamizacji". Dynamizacja, dobre nie? Sam bym tego lepiej nie wymyślił. Tym co nie wiedzą - dynamizacja to gwałtowne potrząsanie naczyniem z wodą.

Dynamiczny "lek"
Tak się nad tym rozwodzę, gdyż uważam to za kluczowe osiągnięcie homeopatii. Ustawodawca polski uznał, że dynamizacja to faktycznie istniejące zjawisko, które wyzwala niematerialną siłę lekarstwa! Ta-dam. Ponieważ to zjawisko jest ewidentnie bzdurą (całe szczęście niewielu o tym wie), dość łatwo będzie wyprodukować papiery potwierdzające, że magiczna woda została właściwie zdynamizowana i pamięta tylko dobre rzeczy. Nie chcielibyście przecież, żeby woda którą przyjmuje wasza dziecko pamiętała jakieś traumatyczne przeżycia!

No dobra, ale jak ktoś się będzie dopytywał czy to aby działa?
Oj tam, oj tam. Ja jestem czysty, w prawie stoi wyraźnie: "Produkty homeopatyczne, określone w ust. 1 i 4, nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej".

No dobra, przekonałeś mnie, że działa. Ale jak działa?
Proste, panie. Bierzesz pan zdechło kaczke. Rozcieńczasz rzeczono padline z wodą w stosunku 1:100. I powtarzasz 200 razy. W ten sposób, widzisz pan, molekuła takiej kaczki przypada na... no, gdzieś tak cztery razy więcej cząsteczek wody, niż jest cząsteczek wszystkiego we wszechświecie. Ale nie traćmy wiary w ponad-wymiarowe istoty, dystrybuujące hiper-rozcieńczone kacze wątróbki między wszechświatami. Możesz się śmiać, ale skończysz gdy napotkasz na swojej drodze taką 400-tonową rozpędzoną kaczą molekułę krążącą gdzieś między wszechświatami.

Aptekarze
Jedno co mnie skręca ze śmiechu, to żeby odbębnić pierwszy stopień specjalizacji z farmacji, biedacy muszą zakuć się, a potem powtórzyć czemu im mniej lekarstwa, tym lepiej ono działa, aż do osiągnięcia maksymalnej skuteczności przy całkowitym braku lekarstwa.

Kto, po co, dlaczego? Nie chcę knuć teorii spiskowych, także musicie pogodzić się z brakiem puenty. Kto chce, znajdzie.

Wszystko wyłazi spod ziemi!

Wiosna! Wszystko wyłazi spod ziemi!

I nie chodzi mi o teściową. Wieszczym wzrokiem, trzecim okiem, przewiduję co następuje:

Górnik spod ziemi wylizie, a nauczyciel z dusznej kanciapy, by w procesie 'hackowania' systemu wyrwać se przed wyborem dziure nieco większo w kieszeni mej. I twej. Zaweźmnie kamiun i wymachiwawszy niem premieru Tusku, wywoła uń (o zgrozo) proces myślowy "Co to ja miałem... zapomniałem. Coś z reformo przywileju emerytalnego chyba. E, niee....".

Pielęgniarka nie wylizie znikąd, gdyż dychotomnia jo rozrywa, i w połowie jej dobrze na kontrakcie, a w połowie nie. Wspólny głos zatem straciwszy, pozostanie gdzie jest.

wtorek, 10 maja 2011

Nie lubię kiedy mój mózg puszcza bąki

Problemy z koncentracją to moje drugie imię. Dokładniej problemy z koncentracją to nie jest moje drugie imię, ale wiadomo o co chodzi.

Sztandarowy przykład, w formie mini - poradnika, jakby ktoś nie miał problemów z koncentracją, a chciał się przekonać jak to jest:
  1. Wysłać link mailem z laptopa, celem późniejszego użytkowania na stacjonarnym
  2. Pół godziny później sprawdzić pocztę na stacjonarnym, po czym natychmiast skasować wzmiankowanego maila, myśląc, że to spam
  3. Po pięciu minutach zacząć się zastanawiać, czemu nie doszedł mail z linkiem
  4. Punkt czwarty, opcjonalny: w nagrodę odtworzyć sobie fanfary uprzednio nagrane w pliku MP3
Właśnie takie momenty kwituję stwierdzeniem "mózg mi pierdnął". A zdarza się ich ostatnio więcej niż bym miał ochotę.

Dyskusje na skrzyżowaniu

Żą: Muszę iść do laryngologa
: Mhmm?
Żą: Jak  jem to mi skrzypi w lewym uchu

Nie dość, po powrocie do domu pogoniła koty nakręcaną szczęką.

Kobieta w ciąży jest równie przewidywalna jak pięciolatek w fabryce cukierków.